Po miesiącu bycia słomianą wdowa zaczynam wychodzić ze skorupki. To znaczy ze nie jest ze mną bardzo źle. Udało mi się wczoraj przezwyciężyć lenistwo i niechęć do wychodzenia z domu samej i udałam się wieczorem na basen. Matko jakie to przyjemne uczucie, zanurzyć się w wodzie i odciąć się od problemów. Wpisze to chyba na listę czynności ratujących przed rzeczywistością zaraz obok zakupów. W planach jest również bieganie, ale do tego zbieram się już tyle czasu ze nie wiem czy mi się kiedykolwiek uda.
Co do przepisu to chyba najprostsze danie jakie znalazłam z kurczakiem, przypadkiem na pinterest.com. Szybki i mało wymagający a przy tym rewelacyjny w smaku. Można go dowolnie modyfikować o ulubione składki. A co najważniejsze jest jednogarnkowy! I pomimo dużej ilości papryki nie przejadła nam się. Następnym razem przyprawie po meksykańsku.

